



| Józef Czyczerski |
|
Dlaczego protestuję przeciwko dalszej prywatyzacji KHM Polska Miedź S.A.? Protestuję, bo mam do tego prawo, przede wszystkim jako obywatel tego kraju i jako związkowiec z Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność mam obowiązek powiedzieć stanowcze NIE (!!!) – jeśli widzę i słyszę, kiedy jestem przekonany, że główny akcjonariusz – to jest skarb państwa- popełnia zasadniczy błąd podejmując, w celu osiągnięcia wyłącznie doraźnych korzyści, decyzję o dalszej prywatyzacji KHM Polska Miedź S.A. W ten sposób właściciel – wdrażając za wszelką cenę tą absurdalną, nieracjonalną i przede wszystkim fundamentalnie niebezpieczną dla polskiego przemysłu miedziowego decyzję – gwałci istniejące porozumienia społeczne i złożone obietnice przedwyborcze. Wiemy przecież, że KHM to dochodowe przedsiębiorstwo produkcyjne, z którego winni być dumni politycy, tak jak są dumni jego pracownicy. Polska Miedź to przecież dobro narodowe, a nie własność elit politycznych. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na istnienie bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego związanego z wyborami jakich dokonujemy. Doprecyzujmy – co w tym kontekście oznacza Skarb Państwa? Skarb Państwa – to jest jedno z ministerstw zwane Ministerstwem Skarbu Państwa- na czele którego stoi odpowiedzialny konstytucyjnie minister mianowany przez Premiera Rządu wyłonionego przez partię polityczną, która zwyciężyła w wyborach parlamentarnych. W wyborach, w których to My – obywatele wybraliśmy (biernie lub czynnie) konkretnych posłów, senatorów, aby w Naszym imieniu rządzili Polską. I co z tego mamy? Okazuje się, że rządzący nie biorą pod uwagę naszych opinii i tak naprawdę mają gdzieś Nas – zwykłych obywateli, bo My jesteśmy im potrzebni tylko w momencie wyborów. A potem to jakaś głuchota i ślepota ich ogarnia, i wydaje się im, że posiedli monopol na mądrość i wiedzą najlepiej, co jest dla nas dobre, a co nie. Przez wybrańców narodu – My – wyborcy traktowani jesteśmy jak ciemna i nieodpowiedzialna masa nieudaczników, która – nie mogąc sobie poradzić w warunkach gospodarki wolnorynkowej – nieustannie czegoś żąda i żąda. A wybrańcy narodu, którym po wygranych wyborach nagle „przybywa mądrości i rozumu” zwą siebie „elitą” a mianowanych przez siebie „kolesi – fachowców” od zarządzania gospodarką „menedżerami” nazywają. Zaś tych, którzy zdążyli się już nachapać i uwłaszczyć na majątku narodowym – „zaradnymi biznesmenami”. A My – przeciętni obywatele tego kraju – doskonale rozumiejąc mechanizmy działania gospodarki (bo na co dzień ich doświadczamy na własnej skórze) – tak naprawdę niewiele oczekujemy od tzw. elit, biznesmenów i menedżerów. Chcemy, by pozwolono nam spokojnie pracować i za naszą ciężką, niebezpieczną pracę otrzymywać godne wynagrodzenie, które pozwoli na utrzymanie naszych rodzin. A to trudno traktować jako przywilej, bo to jest nasze podstawowe prawo- prawo człowieka do godnego życia! CZY TO PRAWO – tzw. „ELITOM” – TEŻ PRZESZKADZA ??? (!!!) A co się stanie jak się po raz kolejny „fachowcy” tj. elity polityczne, menedżerowie i biznesmeni pomylą? Niestety – jak uczy współczesna historia gospodarcza Polski, jest to dość powszechne zjawisko. Oczywiście mylić się jest rzeczą ludzką, ale gdy koszty pomyłek przelewane są wyłącznie na szarych obywateli – to milczeć nie można. I tak – poprzez nieodpowiedzialne i krótkowzroczne działania decydentów – zniknie z mapy gospodarczej Polski – kolejny tj. w przypadku Polskiej Miedzi – efektywny przemysł, w skutek czego straci przede wszystkim budżet państwa, w konsekwencji wzrosną podatki np. akcyza, wzrośnie bezrobocie – czyli zapłacimy za to My wszyscy. I ta „szara masa” nic nie rozumiejąca – po pewnym czasie straci zasiłek dla bezrobotnych i wróci w inny sposób na socjalny garnuszek. Co najwyżej – menedżerowie, by zagłuszyć sumienie, zorganizują jakąś charytatywną zbiórkę, aby wykupić np. obiady dla niedożywionych dzieci nieudaczników. A później, jak wiadomo, przyjdą kolejne wybory (…) i historia zatoczy koło (…) – najwyżej co niektóre twarze tzw. „fachowców” zmienią nazwę, powstaną kolejne elity polityczne, poszerzy się ekipa biznesmenów uwłaszczonych na kolejnych resztkach majątku narodowego lub kupczących dobrem narodowym, a nam pozostanie przysłowie „Mądry Polak po szkodzie”. P.S A tak na marginesie – jest mi wstyd, że niektórzy byli koledzy z ruchu Solidarność, tak często teraz odwołujących się do jego szlachetnego etosu – okazali się zwykłymi oszustami, którzy zachłystując się liberalizmem gospodarczym – oślepli i ogłuchli na wołanie zwykłych ludzi. |