| Tygodniowy raport z rynku medialine.pl |
|
Inflacja w lipcu dość niespodziewanie wzrosła do 3,6% z 3,5% w czerwcu. Dość powszechne były prognozy, mówiące, że pozostanie na poziomie 3,5% lub nawet nieznacznie spadnie. Najważniejsze wydarzenia: Czerwiec był piątym z rządu miesiącem, w którym Polska uzyskała nadwyżkę w obrotach z zagranicą. Wyniosła ona 459 mln euro, była najwyższa od lutego i znacznie wyższa, niż się spodziewano. W czerwcu eksport był niższy niż przed rokiem o niecałe 21%, a tempo jego spadku wyraźnie słabnie. Import zmniejszył się o 31,5%. Nadwyżka świadczy o zrównoważonej wymianie z zagranicą i jest zjawiskiem korzystnym z punktu widzenia rozwoju gospodarki oraz bezpieczeństwa finansów państwa. Sławomir Skrzypek, prezes Narodowego Banku Polskiego, zadeklarował, że przedstawi propozycje wsparcia dla banków spółdzielczych, mającego na celu ożywienie akcji udzielania przez nie kredytów. Banki spółdzielcze dysponują wolnymi środkami o wartości 10 - 11 mld zł, których uruchomienie przyniosłoby - zdaniem prezesa - zwiększenie PKB o 0,25 - 0,4 punktu procentowego. Fed utrzymał dotychczasowy poziom stóp procentowych na niezmienionym poziomie i zadeklarował, że pozostanie taki "w długim terminie". Coraz częściej mówi się jednak o możliwości ich podniesienia w przyszłym roku. Deficyt amerykańskiego budżetu wyniósł w lipcu 180,6 mld dolarów. Narastająco sięgnął gigantycznej sumy 1,26 bln dolarów. Znany ekonomista Marc Faber, słynący z pesymistycznego nastawienia, uważa, że wkrótce bańka długu publicznego pęknie i nastąpi załamanie systemu finansowego USA. Większość spośród 47 ekonomistów ankietowanych przez "Wall Street Journal" ocenia, że recesja w Stanach Zjednoczonych już się zakończyła lub nastąpi to w tym lub przyszłym miesiącu. Agencja Standar&Poor’s obniżyła rating kredytowy dla Estonii z A do -A z negatywną perspektywą na przyszłość. Agencja zwróciła uwagę na rosnące ryzyko na rynkach finansowych regionu. Rosyjski PKB zmniejszył się w drugim kwartale do rekordowego poziomu w historii. Spadek sięgnął 10,9%. To efekt zmniejszenia popytu na surowce ze strony globalnej gospodarki. Stopa bezrobocia wzrosła w lipcu do 8,4% z 8% miesiąc wcześniej. Gospodarka Łotwy skurczyła się w drugim kwartale o 19,6%. Spadek PKB przybiera na sile. W pierwszych trzech miesiącach roku wynosił 18%. Rynek Akcji Polska Na naszym parkiecie mijający tydzień przebiegał w bardzo nerwowej atmosferze. Charakteryzował się dużą zmiennością nastrojów i zmian indeksów. Dotyczyło to szczególnie wskaźnika największych spółek. Euforia z poprzedniego piątku miała swoją kontynuację jeszcze w miniony poniedziałek, ale już w znacznie mniejszej skali. Wtorek i środa to już bardzo zdecydowane spadki i wreszcie czwartek przyniósł mocne ich odreagowanie, które pod koniec dnia znacznie stopniało. Ostateczny bilans tej widocznej ostrej walki byków z niedźwiedziami nie był jednak zbyt imponujący, bo w ciągu czterech sesji WIG20 zyskał 0,2%. Ton notowaniom nadawała już nie "wielka piątka", ale "wielka dwójka", czyli KGHM i Telekomunikacja Polska. Szczególnie dużą zmienność i spore wahania to w górę, to w dół, obserwować można było na papierach miedziowego kombinatu. Przepychanki i niepewność związana z zamiarem pozbycia się przez Skarb Państwa 10% pakietu akcji tej spółki oraz ostry związkowy sprzeciw wobec tych planów, mocno kołysały kursem. Ale biorąc pod uwagę potężne obroty, jakie temu towarzyszyły, trudno tu mówić o przypadkowości tych zmian. Właściciela zmieniały potężne pakiety akcji i raczej nie emocje kierowały stronami transakcji. Patrząc na poszczególne sesje widać wyraźnie dużą zmienność indeksu. Jednak z perspektywy tygodniowej mamy do czynienia z trzecim z rzędu tygodniem… bardzo małych zmian i utrzymywania się WIG20 w dość wąskim przedziale 2050 - 2150 punktów. W połączeniu z wysokimi obrotami sugeruje to, że wkrótce może dojść do poważniejszego przesilenia. Nie sposób jednak przewidzieć kierunku, w jakim podąży indeks, gdyż zależeć to będzie przede wszystkim od zachowania giełdy za oceanem. Dużo spokojniej wygląda sytuacja, gdy przyjrzeć się pozostałym indeksom. Wskaźnik szerokiego rynku, obejmujący znacznie większą niż WIG20 liczbę spółek, a więc nie uzależniony aż tak mocno od kilku "tuzów", kontynuuje marsz w górę w o wiele mniej nerwowym stylu. W czwartek osiągnął nowe lokalne maksimum w ramach obecnej fali wzrostowej. Z punktu widzenia analizy technicznej nie widać na wykresie tego wskaźnika poważniejszych zagrożeń, choć oczywiście i w tym przypadku można się spodziewać przynajmniej przyhamowania wzrostów. Bardzo podobnie, a nawet jeszcze lepiej, wygląda sytuacja wskaźnika mierzącego koniunkturę na rynku średnich spółek. mWIG40 rośnie w spokojnym tempie i niemal bez "zakłóceń". Jedynym mankamentem jest spadek obrotów na tym rynku, wyraźnie widoczny od kilku dni. Niemal identycznie zachowuje się indeks małych firm sWIG80. Patrząc na wskaźniki branżowe, zdecydowanym liderem w tym tygodniu jest WIG Telekomunikacja, oczywiście za sprawą Telekomunikacji Polskiej. Wskaźnik w ciągu czterech sesji zyskał ponad 7%. Trzeba jednak zauważyć, że większą część ostatniej fali wzrostów wyraźnie "przespał". Od połowy kwietnia do końca maja zdecydowanie zniżkował, a przez kolejnych dziesięć tygodni nie miał siły na zwyżkę. Poprawa sytuacji ma związek z pomyślnym rozstrzygnięciem sporu między Telekomunikacją Polską, a pozostałymi operatorami, dzięki czemu do podziału firmy nie dojdzie. Dobrze też radził sobie indeks firm spożywczych, który bez przeszkód kontynuuje marsz w górę, pokonując kolejne szczyty. Banki znów znalazły się w "cieniu wydarzeń", choć te największe, spośród notowanych na naszej giełdzie, w większości raczej pozytywnie zaskoczyły wynikami za drugi kwartał. Europa Europejskie giełdy w mijającym tygodniu zachowywały się w sposób dość zróżnicowany. Spośród głównych parkietów najmocniej wzrósł indeks w Londynie, ale zwyżka o nieco ponad 1% nie jest zbyt imponująca. Niemiecki DAX do czwartku tracił ponad 2%, a paryski CAC40 niecałe 0,5%. PKB strefy euro spadł w drugim kwartale zaledwie o 0,1% ale tylko w relacji do poprzedniego kwartału. W stosunku do drugiego kwartału ubiegłego roku spadek wynosi 4,6%. Jest on co prawda mniejszy niż poprzednio, gdy sięgał 4,9%, ale sytuacja wciąż nie skłania do nadmiernego optymizmu. PKB Niemiec zanotował spadek o 5,9%. Znacznie mniej optymistyczne wieści płyną z gospodarek większości krajów naszego regionu. Węgierska gospodarka skurczyła się o 7,6%, słowacka o 5,6%, rumuńska o około 8%. Najbardziej cierpi Łotwa, gdzie PKB spadł aż o 19,6% i Estonia ze spadkiem o 16,6%. Ale w notowaniach giełdowych pesymizmu wcale nie widać. Na parkietach w Bukareszcie, Budapeszcie, Sofii i Pradze notowane są spore wzrosty, a indeksy wyglądają tak, jakby gospodarki tych krajów kwitły. To raczej zasługa globalnego kapitału, który szuka zarobku na rynkach charakteryzujących się większym ryzykiem, ale taż dających szansę na ponadprzeciętne zyski. Powody do zmartwień powinni mieć inwestorzy lokujący pieniądze w akcje rosyjskich firm. Trwający od początku marca do końca maja wzrost indeksów został zdecydowanie przerwany. Od połowy lipca do pierwszych dni sierpnia trwało wzrostowe odreagowanie, ale nie zaprowadziło moskiewskiego indeksu RTS zbyt wysoko. Od 6 sierpnia mamy dalszy ciąg spadków, momentami dość dynamicznych. Trudno się jednak dziwić, skoro okazało się, że PKB Rosji spadł w drugim kwartale o 10,9%, najmocniej w historii wyliczania tego parametru tamtejszej gospodarki. Co prawda Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że rosyjska gospodarka wzrośnie już w przyszłym roku o około 1,5%, ale w ciągu ostatnich prawie dziesięciu lat boomu surowcowego przyzwyczaiła wszystkich do wzrostu o 7% rocznie. Grozi jej wysoki deficyt budżetowy, a to oznacza poważne kłopoty. Na łatanie dziury budżetowej Rosja od początku roku wydała już około 60 mld dolarów rezerw gromadzonych w specjalnych funduszach i pochodzących z zysków z handlu ropą naftową. Z zapowiedzi sięgania po pożyczki zza granicy można wnioskować, że rezerwy te, choć wciąż jeszcze wynoszą około 180 mld dolarów, mogą nie wystarczyć na zbyt długo. W środę jednak RTS na wieść o potężnym spadku PKB zareagował niezbyt nerwowo, bo spadkiem o zaledwie 0,8%. W czwartek zwyżkował w trakcie sesji ponad 4,5%. To jednak tylko "efekt uboczny" poprawy nastrojów na giełdach pod wpływem informacji za Stanów Zjednoczonych oraz czwartkowego wzrostu cen surowców. Gdy tylko te czynniki zaczęły ustępować, wzrost indeksu został wyraźnie zredukowany USA Na Wall Street działo się w mijającym tygodniu dość sporo. Zmiany wartości indeksów na poszczególnych sesjach wreszcie nabrały trochę wyrazu, ale i tak ledwie przekraczały 1%. Na tle niedawnego "marazmu" to i tak sporo. Na początku tygodnia coraz bardziej "pachniało" korektą trwającej już dość długo fali zwyżkowej. Nastroje zaczęły się wyraźnie pogarszać. Narastała nerwowość przed oczekiwanym komunikatem po posiedzeniu Fed. W środę okazało się oczywiście, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych pozostały na niezmienionym poziomie. Ale tego wszyscy się spodziewali, a nawet byli pewni. Za to nikt nie był pewny tego, co Fed sądzi o stanie i perspektywach gospodarki. Co prawda zbyt wiele na ten temat się nie dowiedzieliśmy, ale do kontynuacji wzrostów giełdowych indeksów wystarczyło inwestorom zapewnienie, że jeszcze przez dłuższy czas stopy się nie zmienią. I to wystarczyło też, by znów zapomnieć o korekcie. Mimo większej dynamiki zmian indeksów na poszczególnych sesjach, od poprzedniego piątku do środy zwiększyły one swą wartość zaledwie o około 1%. Kwestia kierunku zmian w najbliższej przyszłości i nadejścia spodziewanej korekty wciąż pozostaje nierozstrzygnięta. Opinie na temat stanu i przyszłości amerykańskiej gospodarki wciąż są dość zróżnicowane. Większość ekonomistów zaczyna wyraźnie skłaniać się do zdania, że recesja już za nami, ale nie brak też głosów przestrzegających przed optymizmem. Słychać też ostrzeżenia przed nawrotem kryzysu. Pozostaje czekać na publikacje konkretnych danych, dotyczących gospodarki, a nie opinii o jej stanie. Te, które pojawiły się w czwartek, nie były zbyt budujące. Niedawny optymizm, związany z sytuacją na rynku pracy, został poważnie nadwątlony kolejnymi, nieco gorszymi danymi. Sprzedaż detaliczna również wyraźnie spadła, zamiast oczekiwanego wzrostu. Azja Wydaje się, że giełdy azjatyckie czekają poważniejsze kłopoty, a przynajmniej głębsza korekta wzrostów. Dotyczy to szczególnie coraz pilniej obserwowanej giełdy w Szanghaju. Tamtejszy indeks, zwyżkujący od listopada ubiegłego roku, dostał wyraźnej zadyszki. W ciągu tych ponad dziewięciu miesięcy doświadczył jedynie trzech niewielkich korekt spadkowych. Ta, którą obserwujemy od kilku dni, jest czwartą. Poprzednia miała miejsce w kwietniu i była bardzo łagodna. Jeszcze niedawno perspektywy chińskiej gospodarki były oceniane bardzo optymistycznie. W jej powrocie do dynamicznego wzrostu widziano główny czynnik przezwyciężania recesji w globalnej gospodarce. W ostatnich dniach pojawiły się jednak informacje o zdecydowanym przykręcaniu kurka z kredytami, jakie do tej pory w potężnej ilości były pompowane w gospodarkę. Spora część z tych pieniędzy trafiała również na giełdę, przyczyniając się do windowania indeksów. Pojawiły się więc obawy, że gdy ekspansja kredytowa osłabnie, nie będzie już tak różowo. Z drugiej strony, wciąż napływają informacje świadczące o rosnącym popycie na surowce w Chinach, wzroście produkcji stali, dynamicznie rosnącej sprzedaży samochodów. Tyle tylko, że coraz częściej pojawiają się opinie ekonomistów, którzy powątpiewają w jakość chińskiej statystyki i podejrzewają wykorzystywanie danych do celów "marketingowych". Tak czy inaczej, indeks Shanghai B-Share w ciągu czterech ostatnich dni stracił na wartości 0,8% i coraz częściej zdarzają się sesje, w czasie których notuje dynamiczne spadki. Wciąż jednak nie brakuje opinii, że czeka go do końca roku wzrost nawet o 20%. Jest jednak mało prawdopodobne, by taki scenariusz mógł się zrealizować bez "odpoczynku" w postaci większej korekty. Giełda w Bombaju także nie ma sił do kontynuacji zwyżki. Od prawie trzech miesięcy tamtejszy indeks porusza się raczej horyzontalnie i przy sporych wahaniach, które także mogą zwiastować wystąpienie korekty. Podobnie przedstawia się sytuacja na giełdzie tajwańskiej. Na tym tle dość dobrze prezentuj się japoński Nikkei, który sporą korektę przechodził od połowy czerwca do połowy lipca, a teraz kontynuuje spokojny marsz w górę. Rynek Walutowy Po dynamicznych zmianach w pierwszych dniach sierpnia, początek mijającego tygodnia przyniósł uspokojenie nastrojów. Umocnienie się dolara wobec euro z poprzedniego piątku miało swoją kontynuację jeszcze w miniony poniedziałek, ale skala zmian była już bardzo niewielka. W efekcie dwie główne waluty znalazły chwilowy punkt równowagi w okolicach 1,41 dolara za euro. W środę ta równowaga znów została dość gwałtownie zachwiana. "Zielony" najpierw zdecydowanie się osłabił do powyżej 1,42 dolara za euro po publikacji danych o lipcowym deficycie. Po wzroście o 181 mld dolarów osiągnął on poziom 1,26 bln dolarów. Po decyzji Komitetu Otwartego Rynku i zapowiedzi utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie przez dłuższy czas, równie dynamicznie szukał swojej wartości. Prawdopodobnie inwestorzy będą jeszcze przez kilka dni "pracować" nad interpretacją środowych informacji. A jeśli do tego dołączy konieczność analizy zmian na Wall Street, można się spodziewać zwiększonej zmienności na światowym rynku walutowym. Od początku tygodnia sporo działo się także na naszym rynku. Od poniedziałku do środowego przedpołudnia złoty zdecydowanie tracił na sile. Zaczynał tydzień z poziomu 2,87 zł za dolara, by w środę rano dojść do prawie 2,99 zł. Różnica 12 groszy, czyli ponad 4% w ciągu dwóch dni, może robić wrażenie. Ale nie zmienia zasadniczo średnioterminowych tendencji. Złoty nadal pozostaje bardzo mocny, jeśli przypomnieć sobie, że jeszcze w połowie czerwca za dolara trzeba było płacić 3,3 zł, a więc 30 - 40 groszy więcej niż dziś. Sierpniowe osłabienie naszej waluty można traktować na razie jako jedynie niewielkie odreagowanie. Tym bardziej, że środa przyniosła znów powrót mocy i dolar w ciągu dnia staniał o niemal 9 groszy. Złotemu pomagały doskonałe dane o utrzymującej się sporej nadwyżce w obrotach z zagranicą i sytuacja na rynkach światowych i na giełdzie. Z danych NBP wynika, że od marca do czerwca mieliśmy do czynienia ze sporym napływem zagranicznego kapitału, który chętnie kupował nasze papiery skarbowe i akcje, co tłumaczy siłę naszej waluty w tym czasie. W czwartek dolar tracił wobec wspólnej waluty. Za euro płacono nawet powyżej 1,43 dolara. O około 3 grosze wobec głównych walut zyskiwał złoty. Rynek Surowców W tym tygodniu emocje na rynkach surowców nieco ostygły. Notowania ropy naftowej zaczęły spadać już w ubiegły czwartek. Z 76 dolarów za baryłkę tego dnia surowiec staniał do około 72 dolarów w ostatnią środę. Zmiany były już nieco mniej dynamiczne, niż w poprzednich tygodniach. Wydaje się jednak, że to uspokojenie ma tylko przejściowy charakter. Inwestorzy wciąż nasłuchują informacji o perspektywach globalnej gospodarki i liczą, że ceny ropy jeszcze wzrosną. Po serii nieco bardziej optymistycznych informacji o słabnięciu recesji, a może raczej po optymistycznych interpretacjach tych informacji, nadeszło ochłodzenie tego optymizmu i wzrost obaw. Widoczne one były szczególnie we wtorek i środę, kiedy oczekiwano na komunikat po posiedzeniu Fed, po którym spodziewano się bliższych informacji dotyczących stanu amerykańskiej gospodarki. Jednak w ostatnich miesiącach dość ostrożne oceny perspektyw szybkiego zakończenia recesji były przez inwestorów ignorowane na rzecz tych bardziej optymistycznych. Z jednej strony na rynek napływały opinie, między innymi formułowane przez grupę roboczą powołaną przez kilka firm, z której płynęły ostrzeżenie przed spadkiem wydobycia ropy w ciągu najbliższych lat. Z drugiej zaś - informacje o zwiększonym udziale transakcji o charakterze spekulacyjnych na rynku tego surowca, jakie miały miejsce w pierwszym tygodniu sierpnia. Również spokojnie i raczej "spadkowo" przebiegały pierwsze dni tygodnia na rynku miedzi. Po dwukrotnej próbie zbliżenia się do poziomu 284 centów za funt, ceny kontraktów na miedź spadły do 273 centów w środę i z punktu widzenia analizy technicznej bardzo prawdopodobny jest ich dalszy spadek. Jednak w tym przypadku raczej nie analiza techniczna będzie decydowała o kierunku zmian, ale informacje dotyczące gospodarki i ich interpretacja. Zniżkowały też ceny złota, ale tu zmiany nie były aż tak dramatyczne. Spadek jednak wyniósł ponad 2%, licząc od szczytu z 6 sierpnia do środy, gdy za uncję trzeba było płacić 944 dolary. W pierwszej połowie tygodnia generalnie taniały wszystkie metale, także srebro i platyna. Przedmiotem małej sensacji były natomiast notowania cukru. Jego ceny osiągnęły poziom 48 centów za kilogram lub - biorąc notowania z giełdy amerykańskiej - 22 dolary za 100 funtów, czyli najwięcej od 28 lat. Jeśli jednak rozejrzeć się po rynkach surowców rolnych, podobnych przykładów można znaleźć więcej. Co prawda pszenica czy soja rekordy cen biły w ubiegłym roku, ale wciąż są najwyższe od ponad 30 lat. W czwartek notowania surowców szły w górę. Za baryłkę ropy płacono nieco ponad 70 dolarów. Kontrakty na miedź zwyżkowały o ponad 3%. O 1%, do 960 dolarów za uncję, zdrożało złoto. Po 3% zyskiwały srebro i platyna. Te zwyżki to efekt optymistycznych informacji i opinii o stopniowym słabnięciu recesji. Wieści z rynku Ubezpieczenia odporne na kryzys Z raportu Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że polskie firmy ubezpieczeniowe są szczególnie odporne na kryzys finansowy. Firmy ubezpieczeniowe osiągają dobre wyniki finansowe, wzrósł też tzw. margines wypłacalności, wskaźnik świadczący o poziomie bezpieczeństwa działalności ubezpieczycieli. Komisja Nadzoru Finansowego będzie monitorować poziom złych kredytów Komisja Nadzoru Finansowego podpisała z Biurem Informacji Kredytowej umowę o współpracy, w wyniku której będzie skuteczniej monitorowała jakość portfeli kredytowych banków. Analizy mają zapobiec narastaniu problemu złych kredytów. Mniej Indywidualnych Kont Emerytalnych, ale więcej pieniędzy Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, w ostatnim półroczu liczba Indywidualnych Kont Emerytalnych zmniejszyła się o 20,5 tysiąca. Jest ich teraz 833 tys. Klienci mieli na kontach na koniec półrocza 1,82 mld zł, o 200 mln zł więcej niż na koniec ubiegłego roku. IKE dają korzyści podatkowe oszczędzającym w ten sposób na emeryturę. Zyski osiągnięte z inwestowanych na nich środków są zwolnione z podatku od dochodów kapitałowych. Rada Ministrów negatywnie oceniła propozycję Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej Razem. Zakładała ona możliwość odliczenia od podstawy opodatkowania do 12 tys. zł pod warunkiem, że analogiczna kwota zostanie przeznaczona na zabezpieczenie emerytalne i wpłacona do jednej z instytucji finansowych, zajmujących się tego typu działalnością. Aktywa funduszy inwestycyjnych wciąż rosną W lipcu wartość aktywów zarządzanych przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych zwiększyła się o 4,8 mld zł. To głównie efekt dobrych wyników inwestowania środków klientów przez fundusze. Klienci w lipcu wpłacili do funduszy o 700 mln zł więcej, niż z nich wycofali. Rośnie popularność funduszy akcyjnych, które w lipcu wyprzedziły dotychczasowego lidera - fundusze zrównoważone. Ubezpieczeni od bezrobocia skorzystają podwójnie Według zapewnień minister pracy Jolanty Fedak, rządową pomoc w spłacie kredytów w przypadku utraty pracy nie z własnej winy otrzymają także ci kredytobiorcy, którzy podpisując umowę ubezpieczyli się na wypadek utraty pracy. Jednak o pomoc tę można się ubiegać dopiero wtedy, gdy ubezpieczenie nie pokryje kosztów spłaty, a kredytobiorca nadal będzie pozostawał bez pracy. Według przedstawicieli Związku Banków Polskich w poprzednich dwóch latach ubezpieczeniem od utraty pracy zostało objętych około 3-5% kredytów mieszkaniowych. Wśród nowych kredytów udzielanych przez banki w ostatnim czasie ten odsetek wyraźnie rośnie. Dzienna kapitalizacja odsetek także w Meritum Banku Meritum Bank jest już kolejnym bankiem, który wprowadził do swej oferty lokatę umożliwiającą uniknięcie podatku od dochodów kapitałowych dzięki codziennej kapitalizacji odsetek. Nominale oprocentowanie 6-miesięcznej lokaty w wysokości 6,4% odpowiada oprocentowaniu w wysokości 8% w przypadku lokaty tradycyjnej. Mieszkaniowe promocje w Nordea Bank Nordea oferuje klientom korzystającym z innych produktów banku promocyjne marże kredytów mieszkaniowych. Obniżka marży wynosi 1 punkt procentowy w porównaniu do marży standardowej. Bank umożliwia także stałym klientom spłatę kredytu walutowego w walucie kredytu, także bezpośrednio w kasie banku. Certyfikaty strukturyzowane z Pekao Bank Pekao rozpoczął kolejną, piątą już emisję certyfikatów strukturyzowanych, opartych o indeks największych spółek notowanych na warszawskim parkiecie WIG20. Certyfikaty objęte są gwarancją zwrotu wartości wpłaconego kapitału. Prognozy na przyszły tydzień Mimo sporej porcji danych i opinii, dotyczących gospodarek amerykańskiej i europejskich, na rynkach akcji sytuacja wciąż daleka od wyjaśnienia i jednoznacznych rozstrzygnięć. Wszystko wskazuje na to, że większość pozytywnych informacji inwestorzy już zdążyli "zdyskontować" i teraz zastanawiają się, czy wzrosty cen akcji i wartości indeksów nie zaszły zbyt daleko. Zaczyna korcić myśl, by zrealizować niemałe - wielu przypadkach - zyski. Wydawałoby się, że kupowanie akcji przy dzisiejszych poziomach notowań jest nieco ryzykowne, ale chętnych nie brakuje. I tym sposobem rynki wciąż znajdują się w stanie względnej równowagi, choć coraz większa zmienność notowań świadczy o rosnącej nerwowości i zbliżaniu się poważniejszego rozstrzygnięcia. Źródło: pr |